niedziela, 5 czerwca 2011

Joasia - Oazowiczka

Może wielu was zaskoczę ale około 15 lat należałam do Oazy -  "Ruch Światło - Życie". To był najlepszy okres w życiu.Czułam się potrzebna i lubiana. Oaza jest ruchem katolickim dla młodzieży ale także i dzieci.To jest moja "foska" którą używałam przez lata. Kupiłam ją sobie jak byłam na mojej pierwszej Oazie letniej w przepięknych Skarżycach(do tej pory mam sentyment tej dawniej wioski a teraz dzielnicy miasta Zawiercia).Ta foska była ze mną na moich kolejnych Oazach jako uczestnik ai na mojej jedynej Oazie animatorskiej.

 
Poniżej jest fotka z mojej Oazy II stopnia w Olsztynie Częstochowskim w tzw: "Świętej Puszczy". Ośrodek fajny ale nie dla Oazy która głównie opiera się na wspólnocie i dobrze by grupa razem z animatorem była w jednym pokoju tutaj nie dało się gdyż pokoje były 2-3 osobowe.A grupa taka może liczyć i z 10 osób. Ale poznałam tam wiele fajnych osób a z animatorką która się mną opiekowała tam mam do tej pory kontakt.Poznajemy się na ulicy i mówimy do siebie cześć. Następna fotka jest z Oazy 3 stopnia w moim rodzinnym mieście czyli w Częstochowie
Następna fotka jest z Oazy 3 stopnia w moim rodzinnym mieście czyli w Częstochowie mimo że byłam blisko mojego domu to jednak to była bardzo pouczająca Oaza gdyż jeszcze lepiej poznałam różne kościoły w Częstochowie i okolicach.Fotka jest zrobiona jak byliśmy wtedy w zgromadzeniu zakonnym Małe siostry Jezusa.No i na tej Oazie poznałam różne zabytki Rzymu i Watykanu czyli wszystkie Bazyliki Papieskie i co niektórym zaimponowałam wiedzą że nie będąc w Włoszech tak dużo wiem o tych właśnie Bazylikach. I na tej Oazie nauczyłam się modlić brewiarzem takim jaki mają księża.Przed Oazą 3 stopnia chodziłam na tzw Formacje dla animatorów i byłam jeszcze na tzw Kodzie. Z formacji i Kody nie mam żadnych fotek.Jak również z Oazy 1 stopnia.
 
A na sam koniec pokaże wam fotkę z mojej jedynej Oazy gdzie pojechałam jako animator, miałam tam pod opieką 4 dziewczyny uczennice wtedy po 5 klasie Szkoły Podstawowej. Miło wspominam ten czas ale wiem jak ciężka jest praca z dziećmi i młodzieżą.Ale wiecie trochę ciężka pod względem emocjonalnym była ta Oaza. Ale na koniec jak dziewczyny przytuliły się do mnie i podziękowały za moją pracę to mi się miło na sercu zrobiło.I do tej pory uważam że była to najlepsza grupa pod słońcem.
A żeby jechać na te Oazy to przez ten czas z drobnymi okresami przerwy chodziłam na Oazę do mojej parafii. I tu wiele fajnych chwil przeżyłam.
Chodząc jak i jeżdżąc Na Oazy spotkałam wielu kapłanów jak i wielu moich kolegów z Oaz zostało kapłanami i wiedźcie że wszystkich jakich spotkałam na swojej drodze byli to wspaniali ludzie i byli tacy co ich mniej lubiłam to i tak jestem im wdzięczna bo mnie sporo nauczyli i nawet nieraz sporo mi pomogli poradzić sobie z emocjami.
A teraz mi strasznie brakuje Oazy i tych wszystkich rzeczy co tam przeżywałam bo to były najpiękniejsze chwile w moim życiu.I chyba na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Pozdrawiam was wszystkich i chciałam wam pokazać trochę inną Joasię(Jeniulkę)

4 komentarze:

  1. fajne takie wspomnienia. ja też uczęszczałam i jeździłam na oazy wakacyjne. I mam pudełko ze swoimi skarbami z tego okresu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe wspomnienia,miło pomyśleć jak wiele ludzi poznałaś.Szkoda tylko,że tak wiele dróg z czasem się "rozchodzi"

    OdpowiedzUsuń
  3. To były piękne dni...Ale najlepsze przed Tobą.Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego dorotanes

    OdpowiedzUsuń
  4. Oaza... też byłam w Oazie. Co najdziwniejsze trafiłam tam po pięcioletnim wzrastaniu w Odnowie... kapnęłam się, że to Oaza dopiero po paru miesiącach... potem kilka lat w kręgu DK... praca magisterska o modlitwie małżonków i dialogu... Obecnie wspólnota zrzeszona w ENC. I wciąż mi się to nie znudziło... bo dobry jest Pan:)
    Pozdrawiam Edytka

    OdpowiedzUsuń

Pan Jezus z barankiem

Pokazuję wam moje postępy w hafcie "Pan Jezus z barankiem" - Pan Jezus ma już twarz teraz tylko aureolę wyszyć i tło i będzie kon...