sobota, 6 lutego 2010

Dzień rzeczy znalezionych

Może zdziwi was ten tytuł ale ja taki miałam w czwartek a z to prostej przyczyny że w jaki cudowny sposób znalazłam metryczkę którą szyłam dla Izuni mojej bratanicy najmłodszej. I okazało się że nie obędzie się bez prucia i troszkę prułam a jutro będę dalej robila.A też mi zginał notesik co go robiłam na wymiankę i też się znalazł. Więc jestem happy. W czwartek dostałam upominek z wymianki na forum u Maranty a moja bratanica Gosia byla przeszczęsliwa i już bawi się upominkiem.A co dostalam pokażę w swoim czasie. Mam już zrobioną fotkę.

2 komentarze:

  1. Wszystko dobre co się dobrze kończy..Ja zawsze jak coś zginie mi mówię sobie,że kiedyś się znajdzie(ale w tedy kiedy nie będę tego już potrzebować)Tobie znalazło się w odpowiednim czasie to miałaś szczęście:))

    OdpowiedzUsuń
  2. oj ja strasznie nie lubię jak mi się coś gubi, na szczęście zdarzyło mi się, to może z kilka razy ...

    OdpowiedzUsuń

Kolejne metryczki

Ostatnio w pracy zostałam zaproszona o zrobienie 2 metryczek i to w tempie bardzo ekspresowym bo w ciągu 2 tygodni dwie. Ciężkie to było gd...