środa, 25 maja 2011

Mam dość

Dziś w pracy się załamałam, bo jeszcze tak około marca złożyłam wniosek o tzw: "wczasy pod gruszą" zawsze to dodatkowa kasa i do tego w tym roku była mi potrzebna i to bardzo bo w końcu była chrześnicy komunia i chciałam dać kaskę żeby bratowa kupiła młodej rower jako prezent na komunię.A dziś była kaska tylko nie dla mnie. Bo jak pisałam wcześniej mój rodzony brat mnie urządził tak że spłacam jego długi a pobiera to komornik i cała kaska poszła na zobowiązanie komornicze.I się załamałam bo nie jestem w stanie wywiązać się z obietnicy. Kurcze nawet nie wiecie jak się głupio czuję bo obiecywałam kaskę a tu nic zero.I cały czas chce mi się płakać.
Jestem strasznie załamana bo czemu mam zawsze pod górkę znikąd żadnej pociechy. Ja już nawet nie marzę bo i tak się nie spełni. Z długów nie wybrnę chyba do śmierci. Wakacje to rarytas nie dla mnie nawet na głupi wyjazd za miasto bo nie mam kasy na nic.Wiecie ja cały czas mam dość i po cholerę żyję jak i tak mnie omija wszystko co dobre. Teraz o wymiankach czy innych zabawach to mogę pomarzyć.Jest coraz gorzej i nie wierzę że będzie lepiej. 
Nawet nie wiem czy Gosia docenia to wszystko że tyle siedziałam w kościele przed komunią. Najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mam z kim pogadać że muszę to tłamsić to w sobie.
nawet nie wiecie jak wam zazdroszczę jak oglądam jakie piękne dostajecie prezenty na urodziny czy imieniny a dla mnie zawsze nie ma. Wczoraj miałam imieniny i gdyby w pracy nie dostała upominku to nic bym nie dostała na urodziny też nawet nie marzę o prezencie. Raz chciałam by mi mama cokolwiek wyszyła tylko dla mnie to słyszę tekst"wyszyj sobie sama" a ja zrobiłam mamie prezent wyszyte samodzielnie biscornu.I wiecie ja muszę mieć pieniądze na prezenty dla wszystkich a mi się nic nie należy. Więc nie marzę o prezentach a urodziny czy imieniny bym chciała przespać albo żeby nie było w kalendarzu daty 28 marca i 24 maja( to moje niby święta).Jak ja to długo jeszcze wytrzymam.

8 komentarzy:

  1. Na szczęście możesz tutaj wszystko wyrzucić, nie wiem co ci powiedzieć... ale przykro mi że masz taką sytuację, jeśli cie to pocieszy to dla mnie moje urodziny nie mają znaczenia, przez te wszystkie lata matka zdążyla zniszczyć jakąkolwiek nadzieję, że jest to jakiś wyjątkowy dzień, chyba tylko i wylącznie dla niej. Bo ona jest chora jak nie jest w centrum zainteresowania.Ot, taka moja mała refleksja, przed zblizajacym sie dniem matki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też jakoś nie celebruję jakoś specjalnie urodzin i imienin - nikogo nie zapraszam, nie urządzam przyjęć. A jeżeli chodzi o prezenty - to też jestem specyficzna. W zasadzie nie lubię ich dostawać - bo jeżeli coś mi się nie podoba, albo jest zbędne, to nie umiem się nieszczerze cieszyć... wolę sama sobie kupić coś, co na pewno chcę. Dlatego od kilku lat tę zasadę wprowadziłam też w domu - z każdej okazji (urodziny, imieniny, Święta) określamy sumę, któą możemy w danym roku wydać i każdy sam sobie kupuje dokładnie to, z czego będzie się cieszył najbardziej (dla kogoś jest to książka, dla mnie na przykład zestaw do haftu lub kanwa, dla kogoś filiżanka ozdobna). Nie cierpimy nigdy na nadmiar pieniędzy, więc uważam, że bzdurne wydawanie ich na niepotrzebny prezent jest marnotrawstwem :)
    Jeżeli chodzi o sytuację z bratem, to nie chcę jakoś szczególnie tego oceniać, bo nie moja w tym rola, ale uważam, że zrobienie czegoś takiego najbliższej osobie to szczególne świństwo i myślę, że powinnaś starać się jakoś te pieniądze od niego wyegzekwować.
    Asia dobrze napisała - blog jest tym miejscem, gdzie można się wygadać, wyżalić... czasem nawet lepiej, niż komuś, bo anonimowo...

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie mi przykro, że tak to się u Ciebie poukładało.Proszę nie bierz do głowy, że nie możesz dać pieniędzy, jeżeli teraz tego nie rozumie Twoja chrześniaczka, to później z wiekiem doceni to ze cały czas przy niej byłaś, że mogła się do ciebie zwrócić o pomoc. Obrazek jest piękny, i ja pamiętam jakie prezenty dostałam i od kogo. Pieniądze się rozchodzą, a pamiątka, właśnie taka pozostanie na zawsze. A prezenty no cóż przeważnie najlepsze dostaje od samej siebie. :)I nie koniecznie materialne. Chwila spokoju, z książką, z maseczką, nawet z ogórka, gdzie tylko ty się będziesz liczyć. Spróbuj. I uwierz że jesteś wspaniała i dobra. Bo podglądam twój blog przeważnie po cichutku i poznałam Cie jako bardzo ciepłą osobę. Więc głowa do góry, nie pozwól by te kłopoty zabrały całą radość.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na temat długów to mogę dużo powiedzieć. mój mąż powiesił się przez długi swojej matki a mojej już na szczęście byłej teściowej. Myślę więc, że wiem co czujesz. Dziwi mnie jednak fakt, że twoja mama nie interweniuje w tej sprawie. Przecież to jej dziecko robi dramat z życia jej drugiego dziecka! Nie wiem,jak się w to wplątałaś, ale może warto poradzić się kogoś mądrego, czy nie ma innego wyjścia i czy rzeczywiście jesteś skazana na płacenie za kogoś. A na koniec - głowa do góry, jeszcze kiedyś będzie lepiej, tylko trzeba w to naprawdę wierzyć i przetrwać najgorsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Joasiu, smutno mi się zrobiło jak przeczytałam co napisałaś. Nie napiszę co myślę, nie poradzę, ale życzę Ci aby wszystko się ułożyło, wyjaśniło, nie bój się pytać i żądać wyjaśnień. Trzymam kciuki. I wszystkiego NAJ z okazji Twoich Imienin !

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję ,że jeszcze zaświeci dla Ciebie słoneczko i wszystko ułoży się dobrze , czego życzę Ci z całego serca.A co do prezęcików ..... czasami naprawdę wystarczy drobnostka aby sprawić radość obradowanej osobie i co najważniejsze, liczy się gest i pamięć.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ulega wątpliwości ,że taka sytuacja może człowieka zdołować.Ale Joasiu nie "dziś to jutro" dasz chrześnicy prezent,na pewno to zrozumieją wiedzą przecież w jakiej jesteś sytuacji i myślę,że MUSISZ szukać w sprawie tych długów brata jakiejś fachowej pomocy,bo inaczej to wpędzi Cie nie daj Boże w jakąś depresją.Mam nadzieje na szybkie dobre wiadomości.Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Joasiu mam nadzieję że dziś już masz lepszy nastrój. Czasami takie wyrzucenie z siebie całej złości i żalu pomaga. Daj sobie złapać oddech i złap dystans. I pomyśl na chłodno czy naprawdę "musisz". Tobie ma prawo być ciężko i nie masz obowiązku uszczęśliwiać wszystkich naokoło. Zwłaszcza nie masz obowiązku wspomagać finansowo jeśli po prostu Cię na to nie stać. I dodatkowo: zgadzam się że w dniu Komunii ważniejsze jest wszystko poza pieniędzmi. Jeśli teraz tego nikt nie potrafi docenić to nie jest wart Twojej znajomości. Bądź ponad to. Dziecko z wiekiem pojmie istotę rzeczy.

    Ściskam mocno. Pozytywnie :D

    OdpowiedzUsuń

Wymianka Kawowa

Brałam udział w wymiance kawowej organizowanej przez  Kasia  nawet nie wiedziałam że ona sprawi mi tyle problemów. Ale przygotowałam upomin...